30 sierpnia 2014 r. - Wyścigi wraków na kieleckim Pakoszu
Wpisany przez Krzysztof Żołądek
sobota, 30 sierpnia 2014 16:26
Kilkuset widzów, kilkudziesięciu uczestników i mnóstwo adrenaliny – w takich warunkach w dawnej zajezdni MPK na kieleckim Pakoszu odbyła się pierwsza edycja wyścigu Wrak Race Kielce. Na starcie pojawiło się kilkanaście załóg z całego województwa świętokrzyskiego.
W rajdzie brały udział samochody, które w opinii rzeczoznawców nadają się tylko na złom. Organizatorzy postanowili jednak, że można je jeszcze wykorzystać do ścigania i wykrzesać resztki mocy z wysłużonych silników.
- Na tym to polega. Impreza ma dostarczyć wrażeń dla wszystkich. Auta i tak nie zostały by dopuszczone do ruchu, a tu jeszcze można z nich wycisnąć co się da. Po wyścigu większość i tak trafi na złomowisko. Zawody może nie są profesjonalne, ale chcemy je traktować jako dobrą zabawę – powiedział Krzysztof Piwnicki, organizator wyścigu. - Tor specjalnie przygotowano tak, by nie dało się osiągać na nim dużych prędkości, bo głównie chodzi o bezpieczeństwo - zarówno kierowców, jak i widzów. Na pewno podobne wyścigi chcemy organizować częściej. W Polsce jest wiele takich imprez, a Kielce były do tej pory białą plamą - dodał Krzysztof Piwnicki.
Wyścig był emocjonujący, a ustawieni za linią ochronną widzowie przyznali, że takiej imprezy w
Kielcach brakowało miłośnikom sportów motorowych.
- Fajnie, jak się tak rozbijają. To normalne, że facet lubi takie rzeczy pooglądać. Emocje duże, zwłaszcza, gdy samochody wyrzucają spod kół mnóstwo piachu i kamieni, a to ląduje na naszych ubraniach, ale jest na pewno widowiskowo. Nie każdy kończy wyścig, kierowcy gubią części, a pewnie dla nich to jeszcze większa frajda – mówili widzowie, wśród których nie brakło też kibicujących. Zawody wraków przyszły oglądać całe rodziny.
– Trzymamy kciuki za kolegę z Gargamel Team. Jeśli auto wytrzyma to może będzie i puchar, ale liczy się sam start i ta adrenalina – przyznała jedna z pań obserwujących zmagania kierowców.
Warunkiem wzięcia udziału w wyścigu było posiadanie auta o wartości maksymalnie tysiąca złotych. Kto przyjechał samochodem kupionym za wyższą kwotę musiał obniżyć jego wartość demontując część wyposażenia lub… używając młotka i siekiery. Tak było w przypadku BMW, które właściciele kupili za 3 tys. złotych. - Poszły reflektory, część karoserii, byle tylko zostać dopuszczonym do wyścigu - tłumaczyli kierowca i pilot.
Dla najlepszych przewidziano pamiątkowe puchary. Zgodnie z zapowiedziami organizatorów podobna impreza ma szansę odbyć się w Kiecach w październiku. Zgodnie z założeniem Wrak Race Kielce ma być imprezą cykliczną, w której udział będzie mógł wziąć każdy, jeśli spełni kryteria. Wystarczy mieć ukończone 18 lat, posiadać prawo jazdy i będący jeszcze na chodzie wrak samochodu.