Tylko dziada i baby brakuje...
Poprawiony: czwartek, 14 listopada 2013 22:12
Wpisany przez Dorota Skwark
czwartek, 14 listopada 2013 17:09
To powiedzenie zapewne część z czytelników słyszało, a mówimy je gdy napotkamy na ogromny nieład, bałagan. A czemu akurat „dziad” i „baba” i co niby oni mają wspólnego z naszym regionem? Otóż mają, jak się okazuje. Obie te postaci były niegdyś czczone i miały swoje posągi, które znalazły się w naszym regionie. Ale po kolei...
Baba – ten kamienny posąg symbolizował ognisko domowe, macierzyństwo. Posąg sprowadzony został z
Małogoszcza do
Chęcin jeszcze przed przyjęciem chrześcijaństwa. Była to wysoka marmurowa postać nagiej kobiety w średnim wieku, z przepaską z liści dębu na biodrach, o płaskiej, ale uśmiechniętej twarzy mongolskiej i w czymś w rodzaju czepca na głowie. Miała małe stopy. Lewą rękę Baba trzymała opartą na biodrze, zaś prawą uniesioną w górę (została uszkodzona w Chęcinach). Miesiącem kultu Baby był maj, wtedy tańczono wokół posągu, śpiewano, całowano posąg. Kult ten został udokumentowany i nie zaniechano go nawet wtedy, gdy Polska przyjęła chrzest. Sam posąg przetrwał do XIX wieku. Odkrył go Tomasz Ujazdowski w 1826r. Baba powędrowała wówczas do Warszawy, zajmując miejsce przy głównych schodach gmachu Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Zniknęła stamtąd po klęsce powstania listopadowego, gdy w 1833 roku Rosjanie likwidowali zbiory Pałacu Staszica.
Dziad –w jego przypadku nie ma tylu dokumentów, co u Baby, które wspominają o tym, skąd ów posąg się znalazł w
Chęcinach. Jedno z podań głosi, iż pewnego dnia mieszkańcy Woli Murowanej (dzisiejsze okolice Sitkówki-Nowin) wyciągnęli z wody jeziorka dziwaczną figurę z kamienia (miejscowego wapienia), która przypominała nagiego starca, dokładniej dziada (tak wtedy nazywano żebraka), z rękami złożonymi jak do jałmużny. Jego twarz była szeroka, ponura, wyglądem przypominająca twarz Mongoła. Posąg zawędrował wtedy w okolice franciszkańskich murów, a dokładnie stał się słupem granicznym pomiędzy gruntami miejskimi królewszczyzny chęcińskiej a posiadłością kościelną (
Kielce i okolica). Posąg ten był wtedy symbolem pogańskiego obrzędu dziadów, w którym to wspierano żebraków, aby wspominali zmarłych. Posąg opisał Tomasz Ujazdowski na podstawie zdobytych informacji od mieszkańców.
Po zmianach administracyjnych dziad nie był już potrzebny jako słup graniczny, więc przywłaszczył go sobie nadzorca więzienia, Wincenty Sokołowski, i wmurował posąg nagiego starca w swoje ogrodzenie, uznając to za niezły żart, gdyż po drugiej stronie ogrodzenia stał klasztor franciszkanów. Po wielu upomnieniach proboszcza, utyskiwań miejscowej ludności, Sokołowski własnoręcznie zniszczył posąg (1827 r.).
Ani posąg Baby, ani Dziada do dziś się nie zachował, słuch po nich zaginął, za to zostało po nich powiedzenie, tylko mało kto zna jego historię.
Opracowano na podstawie:
www.mgok.checiny.pl
www.mitologie.wordpress.com