Skarb cystersów z Koprzywnicy
Wpisany przez Dorota Skwark
poniedziałek, 18 listopada 2013 13:56
Położona dziś w powiecie sandomierskim Koprzywnica należała niegdyś do opactwa cystersów. Jak głosi legenda cystersi przez lata uzbierali całkiem spory majątek, który skrzętnie ukrywali w podziemiach klasztoru. Przed kasacją zakonu (XIX w.) opat cystersów wezwał do siebie najlepszego bednarza. Miał on wziąć ze sobą wszystkie swoje narzędzia, niezbędne do wykonywania swojej pracy. Kiedy rzemieślnik pojawił się w klasztorze z narzędziami, zawiązano mu oczy i poprowadzono długim tunelem podziemnym, który rozpoczynał się od klasztornych lochów i wiódł aż do kościoła na koprzywnickim rynku.
W pewnym momencie zakonnicy wraz z rzemieślnikiem zatrzymali się. Jeden z braciszków zdjął bednarzowi opaskę. Wtedy jego oczom ukazało się ogromnepomieszczenie, w którym stały wielkie beczki, wypełnione po brzegi kosztownościami.
- Jesteś bednarzem, więc wiesz, co masz czynić – zwrócił się do rzemieślnika zakonnik, wskazując mu uszkodzone miejsce na jednej z beczek. - Czas dał im się wszystkim we znaki – dodał.
- Zostaniesz sowicie nagrodzony za swoją pracę – dodał drugi zakonnik.
- I za milczenie – uzupełnił trzeci – nikt nie może się dowiedzieć, co tu widziały twoje oczy.
Bednarz w milczeniu słuchał słów zakonników i tylko potakiwał głową. Głos uwiązł mu w gardle, tak mocno był oszołomiony skarbem, który zobaczył i słowami zakonników, wypowiedzianych niezwykle poważnym tonem. Po chwili zabrał się do naprawiania beczek, a robił to niezwykle dokładnie, jak na dobrego rzemieślnika przystało.
Zarówno cystersi jak i bednarz dotrzymali danego sobie słowa. Rzemieślnik nigdy tak dobrze nie został nagrodzony za wykonanie pracy, o której nikomu nigdy nic nie powiedział.
Do dziś nie wiadomo, co stało się ze skrzętnie ukrywanym przez zakonników skarbem. Może został ukryty w sadzawce albo zatopiony w klasztornych stawach, na miejscu których dziś jest zalew? Skarb ów nadal pozostaje zagadką.